poniedziałek, 2 września 2013

Miejsce polityki


    Bardzo częstym zjawiskiem, jakie można zaobserwować we współczesnym polskim Rodzimowierstwie jest mocne wiązanie kwestii wiary z kwestiami polityki. Nieraz też można zauważyć, że dla niektórych Rodzima Wiara staje się niejako drogą do wprowadzania w życie własnych ideologii i wizji o jawnie politycznym zabarwieniu. Skłania to do refleksji nad miejscem polityki w naszej wierze. Moje stanowisko w tejże kwestii jest jasne i jednoznaczne – w wierze nie ma miejsca na politykę. Nie ważne jaką – czy socjalistyczną, czy nacjonalistyczną czy jakąkolwiek inną. Moje zdanie nie ulegnie zmianie i nic na to wpłynąć nie może. Poniżej postaram się uargumentować to co napisałem, aby może nie tyle przekonać (choć byłbym bardzo rad), ale chociażby skłonić do chwili zastanowienia.
     Jeśli chodzi o mieszanie polityki w Rodzimowierstwo zdecydowanie najsilniejszym „nurtem” tej dziedziny jest nacjonalizm. Bardzo wielu Rodzimowierców określa siebie również jako nacjonalistów. Czy to źle? Nie! (Choć sam osobiście nie zgadzam się z poglądami nacjonalistycznymi, ale to nie miejsce na to). Rodzimowierca ma pełne prawo do własnych poglądów politycznych jakie by one nie były. Ale moim zdaniem nie ma prawa mieszać religii z polityką. Polityka jest sprawą ludzką – między ludźmi. Religia jest sprawą duchową – między ludźmi a Bogami, Duchami i Przodkami. Tak więc mieszanie jednego z drugim, a co gorsza wykorzystywanie wiary jako drogi dla polityki jest w moim odczuciu porównywalne do mieszania Rodzimej Wiary z błotem. Co ludzkie niechaj zostanie pomiędzy ludźmi – każdy ma swoje życie. Ale niech poglądy nie wchodzą do Świętego Kręgu. Tam cześć należy się Bogom, Duchom i Przodkom, a nie wydumanym często ideologiom.
     Drugim moim argumentem przeciw mieszaniu polityki do spraw wiary jest szczególna zdolność tej pierwszej do siania niechęci, nieporozumień a nawet nienawiści między ludźmi. Czy w dobie i tak dużego podziału między rodzimowiercami w Polsce potrzebujemy czegoś co podzieli nas jeszcze bardziej? A nawet już dzieli. Właśnie ze względu na swoje poglądy polityczne nazywany byłem „zdrajcą Rodzimej Wiary”, „krypto-katolem”, „księdzem” itd. Rzucano mi w twarz oskarżenia o skrajny idiotyzm, zdziecinnienie, głupotę. Wszystko przez politykę. Czy potrzebujemy w gronie osób wyznających tą samą religię pomniejszych podziałów? Moim zdaniem są one zupełnie zbędne, a nawet szkodliwe.
     Reasumując – czas zacząć się łączyć a nie coraz bardziej dzielić. Skupmy się na współpracy w tworzeniu i budowaniu czegoś, na czym wszystkim nam zależy. Poświęćmy siłę rozwojowi zamiast trwonić ją na czcze polityczne dyskusje. Wystarczy wyobrazić sobie ile bylibyśmy w stanie osiągnąć wstając od komputerów, wychodząc do ludzi, organizując się, spotykając. Niestety często zamiast tego obrzucamy się wyzwiskami i oszczerstwami na forach internetowych. To smutne. Czas z tym skończyć.

    Dlatego apeluję też do wszystkich tych, którzy mają większą siłę przebicia i rozgłosu. Zadbajcie też o to. Przecież wszystkim nam najbardziej właśnie na tym zależy. Na silnym rozwijającym się Rodzimowierstwie w Polsce. A osiągnąć to możemy tylko i wyłącznie łącząc się i działając w skupieniu na wierze, a nie dzieląc się coraz bardziej przez politykę.

Pozdrawiam serdecznie, 
Wołchw Witomysł 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz